Szukaj

Posty RSS

Komentarze RSS

 

Nieposłuszny język

maj 17

Czas, jak wiadomo, jest zjawiskiem względnym i złośliwym.  Żaden uczeń nie byłby w stanie uwierzyć, że 45 minut spędzonych na lekcji matematyki trwa dokładnie tyle samo, co 45 minut gry na komputerze. Jeśli odrzucić teorię o spisku nauczycieli z producentami dzwonków, nie pozostaje nic innego jak tylko przyjąć ową prawdę i cierpieć.

Kiedy w połowie 2010 roku wytwórnia Sony Pictures ogłosiła najpierw, że zamierza zekranizować powieść Stiega Larssona Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet i później, że wyreżyseruje ją David Fincher, ofiarą czasu padły dwie, potężne grupy ludzi na całym świecie.

Fani książek z serii Millennium i wielbiciele talentu Finchera – bo o nich mowa – rok 2010 spędzili na bolesnym wyczekiwaniu. Adaptacja najlepiej sprzedającej się książki ostatnich lat, w dodatku pod kierunkiem jednego z najlepszych współczesnych reżyserów, miała być arcydziełem, kryminałem wszechczasów, największą przyjemnością widzów od momentu, gdy Chuck Norris zakończył karierę filmową.

A jednak Dziewczyna z tatuażem, która już wkrótce ukaże się na DVD, arcydziełem nie jest. I pewnie można by winić za to Finchera albo doszukiwać się potknięć w scenariuszu, lecz na nic się to nie zda. Błąd tkwi bowiem w samej istocie filmu, to znaczy w powieści.

Stieg Larsson odnalazł wspaniałą formułę dla swojej książki – połączył klasyczny kryminał z dramatem społecznym, śledztwo Mikaela Blomkvista z historią Lisbeth Salander.  Kiedy wypala się napięcie w scenach z Blomkvistem, pisarz gładko przechodzi do opowieści o Salander i czytelnik pierwszej części Millennium nie może się nudzić. W filmie, owa dwuwątkowość, rozbija strukturę opowieści. Zamiast jednej, spójnej opowieści mamy do czynienia z dwiema odrębnymi historiami i Dziewczyna z tatuażem przypomina raczej egzamin z montażu równoległego, niż film gatunkowy. Perypetie Lisbeth Salander, same w sobie ciekawe, nie pasują jednak do warsty kryminalnej opowieści, nie mówiąc już o sekwencji przedstawiającej kradzież Salander, która wydaje się być filmem w filmie.

Dziewczyna z tatuażem była w swym zamierzeniu adaptacją – najważniejsze wątki powieści musiały się w niej znaleźć. Jeśli więc najnowszy film Davida Finchera nie jest arcydziełem, to tylko dlatego, że od początku nie mógł nim być. Schematy, które sprawdzają się w książce niekoniecznie da się bowiem przełożyć na mało elastyczny język filmu gatunkowego.

KW

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • Digg
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • LinkedIn

не дразни духов!

maj 14

Jurty mongolskieБудучи маленькой девчонкой я услышала рассказ о крайе – королевстве  коней Монголии.

Я всей душей обещала себе посетить эту страну.

Спустя десять лет я сидела в поезде в Улан-Батор:)

На втором курсе я решила воплотить мечты в жизнь. Я только знала, что хочу путешествовать прямо перед себя, не думая о каком-то цели.

Конечно, много раз я воображала себе родину Чингисхана.

Надо помнить, что в ХIII-XV веках  Монголиа явялась самой бальшой имперей в мире.

Из-за ряда военных кампаний, которые начал Чингисхан, а потом продолжали его преемники, границы страны расширились невероятно.

Монгольская империя распростиралась на западе от наших польских земли,  на Русь, Среднюю  Азию  до китайского моря на востоке. Зато на севере от Сибири до Оманского залива и Вьетнама на юге, охватывала около 33 млн квадратных километров. Это действительно потрясающий рекорд потому, что это составляет 22 % общей площади Земли.

Утром, после ночи в путешествии из Улан – Уде в России, я проснулась в городе -красном богатыре (так переводится Улан-Батор из монгольского).

Честно говоря, город на первый взгляд не поражает красатой. Но потом оказалось, что степь и  так называемая „провинция” возместились первое неприятное впечатление.

В Улан-Батор находится однако, несколько жемчужин, которые стоит посетить. Самое большое впечатление на меня произвела первая встреча с буддистской религией.

Гандантэгченлин -самый крупный буддистский монастырь. Tам находится знаменитая 26-метровая статуя бодхисаттвы. В монастыре происходили какие-то молитвы монахов. Первая мысль, которая возникла в моей голове – это ощущение хаоса.

Я всегда представяла себе, что буддизм это религия сосредоточена на созерцании.  Однако, я никогда не бывала в Индии и Тибете, тогда не знаю ли это только признак Монголии ли обшая черта буддизма (надеюсь проверю:)

Следующим интерестым пунктом является площадь Сухэ-Батора, вождя монгольской социалистической революции 1921, с его мавзолеем и зданием парламента.

Обязатетельно надо сфотографироваться с памятником, созданном в честь Чингисхану, который находится у входа в парламент.

Однако, больше всего советую покинуть столицу и отправиться в путешествие в глубь степи.

Мне, к сожалению, не повезло путешествовать на спине коня,  как я хотела, но все таки, этот поход оставил след на всю жизнь.

Скоро я тоже узнала, что в степи даже время течет по-другому. Надо забыть о городе, цивилизации и отрыть ум на встречу с необыкновенной природой, просторем и магией.

В Монголии до сих пор существует шаманизм. Шаман знает ответы на почти  все вопросы. Монголы ценят свою культуру и традиций . Как их предки, они живут в юртах, которые являются символом самобытности народа. Я даже не подозревала, что они так удобны и просторны. Следующей чертой монголов является гостеприимство.

Они всегд а  охотно приглашали нас в свои дома, угощая и старая поговарит ь с нами.

Особенно, помню я один вечер, когда мы останоовили на ноч е вку у очень приятной семьи. Они даже отступили нам свою юрту. Дочь хозяина Урин, ей было около 12 лет, сделала дла меня шерстяного верблуда. До сих пор мой друг смотрит на меня из подоконника.

Монгалиа все еще остается для меня тайной. Мне еще надо мчаться галопом по степи и заблудиться в пустыне Гоби.

Ania Godoj

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • Digg
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • LinkedIn

Czas na myślenie – La Revista espaniola

maj 10

Podążając za słowami mojej świetnej nauczycielki języka rosyjskiego, która mówiła, że aby nauczyć się mówić w jakimś języku trzeba przede wszystkim nauczyć się w nim myśleć, postanowiłam poszukać czegoś, co pomoże mi zacząć myśleć po hiszpańsku :)
Jako zagorzały mól książkowy pomyślałam oczywiście o literaturze, ale niestety nie jest mi (jeszcze!!!) dane czytać w oryginale książek takich autorów jak Perez Reverte, Mendoza czy Lucia Etxebarria (zupełnie inna od poprzedników, ale znakomita).
Postanowiłam jednak nie rezygnować całkowicie z hiszpańskojęzycznych pozycji i rozejrzeć się za czymś bardziej „przystępnym”.
I tak wpadło mi w ręce pismo „La Revista espaniola”. Jest to magazyn napisany zrozumiałym, niezbyt skomplikowanym językiem hiszpańskim. Zamieszczane są tam artykuły dotyczące różnych dziedzin życia, pismo koncentruje się jednak głównie na wydarzeniach kulturalnych mających miejsce w krajach hiszpańskojęzycznych (np. ostatnio zamieszczono w nim ciekawy artykuł o festiwalu filmowym w San Sebastian). Dodatkowym ułatwieniem dla czytających są zamieszczane pod każdym artykułem słowniki, które z pewnością ułatwiają zrozumienie tekstu.
Reasumując, pismo to pojawia się co dwa miesiące w Empiku – polecam je wszystkim zainteresowanym! W najnowszym numerze znajdziecie między innymi artykuł pt „Chespirito – esencia del humor latinoamericano” – może być ciekawe ;)
EG.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • Digg
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • LinkedIn

Dzień Europy

maj 09

„The unity of Europe was the dream of a few. It became the hope of many. Today it has become a necessity for all of us.” Konrad Adenauer, 1953

Życzenie Adenauera w ogóle nie traci na aktualności – dzisiaj obchodzimy Dzień Europy, czasami nazywany także Dniem Unii Europejskiej. Ustanowiony on został na pamiątkę przedstawienia przez Roberta Schumana planu utworzenia Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Wydarzenie to miało miejsce 9 maja 1950 roku.

Hasło tegorocznego Dnia Europy brzmi: „Razem silniejsi”, a oficjalny plakat można znaleźć tutaj:

http://ec.europa.eu/polska/news/events/120430_dzien_europy_zapowiedz_pl.htm

Poniżej przedstawiamy projekt autorstwa polskiej studentki z poznańskiego ASP, Marii Milenko, który stał się oficjalnym plakatem Dnia Europy w 2010 roku – napis pod rysunkiem brzmi: „My favourite Mix. People. Places. Cultures”. Całość bardzo nam się podoba :)

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • Digg
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • LinkedIn

Nowy konkurs Atominium!

maj 08

Zapraszamy do udziału w naszym nowym konkursie! Do wygrania bogato ilustrowany album o historii samochodów. Regulamin konkursu znajdziecie tutaj.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • Digg
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • LinkedIn
 
Atominium © www.atominium.com