Szukaj

Posty RSS

Komentarze RSS

 

Refrakcja w tłumaczeniu

lip 29

Termin „refrakcja” jest zapewne znany większości miłośników fizyki, bowiem znaczy on tyle co „zmiana kierunku rozchodzenia się fali elektromagnetycznej lub akustycznej, załamanie fali związane ze zmianą jej prędkości, gdy przechodzi do innego ośrodka”. Ale, co nie jest powszechnie znane, występuje on również w przekładoznawstwie. Wprowadzony został przez XX-wiecznego tłumacza i teoretyka przekładu André Lefevere’a.

Według jego zamysłu, każde tłumaczenie tekstu jest jego zmianą, która zawsze niesie ze sobą pewną przemianę ideologiczną; nazwę „refrakcja” Lefevere zaczerpnął z fizyki, później jednak bardziej skłaniał się ku terminowi „rewriting”.

Lefevere uważał, że przekład jest „refrakcją” oryginalnego tekstu, a każda taka czynność –  niezależnie od intencji jej twórcy – odbija pewien światopogląd, tym samym operując literaturą tak, aby wypełniała ona określone, pożądane przez autora funkcje.

Proces ten może mieć zarówno pozytywne, jak i negatywne rezultaty. Między innymi, wpływa na rozwój literatury, społeczeństwa i tworzenie się nowych gatunków literackich. Z drugiej strony, refrakcja może powodować zafałszowanie rzeczywistości, czy też powstrzymanie oryginalności, innowacyjności. Powyższy proces ma tym silniejszy wpływ na odbiorców, ponieważ większość czytelników nie jest profesjonalistami literackimi, a ich kontakt z literaturą opiera się w głównej mierze na tłumaczeniach. Z powodu nieznajomości języka nie mogą oni porównać oryginału przekładu z utworem wyjściowym.

Lefevere twierdzi, że tłumaczenie jest jedną z form prowadzących do stronniczego prezentowania rzeczywistości. Do innych należy np.: redagowanie, recenzowanie oraz tworzenie antologii. Ponadto refrakcja w znacznym stopniu przyczynia się do wykreowania wizerunku pisarza, jego dzieła lub nawet gatunku literackiego.

Teoria refrakcji zakłada, że świat literacki kontrolowany jest przez patronat i środowisko zawodowe. Jednak założenie to nie jest w pełni zrozumiałe – kwestia patronatu w założeniu Lefevere’a (która dzieli się na ekonomiczny, statutowy i ideologiczny) okazała się zbyt „sztywna”, a koncepcje składające się nań mogą występować w różnych kombinacjach.

Pomimo ograniczeń i nieścisłości model refrakcji jest niezwykle istotny ze względu na osadzenie procesu tłumaczeniowego w grupie działań, z którymi jest on nierozerwalnie związany.

(JH)

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • Digg
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • LinkedIn

Egzotyzacja i domestykacja przekładu

lip 27

Poza przekładami, w których można zaobserwować ekwiwalencję formalną i dynamiczną, wyróżniamy także tłumaczenia egzotyzujące i udomawiające. Można przyjąć, że podziału tego dokonał w XIX wieku niemiecki filozof Friedrich Schleiermacher. Uważał on między innymi, że proces tłumaczenia może zachodzić dwojako: poprzez przybliżenie autora do czytelnika, sprawiając, że tekst brzmi tak, jakby był napisany przez osobę z kręgu kulturowego odbiorcy tłumaczenia lub też odwrotnie – za pomocą swojej wiedzy na temat obyczajów i języka kraju autora, próbując przybliżyć czytelnikowi nieznane niuanse semantyczne utworu oryginalnego. Dopuszczał również możliwość „naginania” języka na który się tłumaczy, byle tylko przekazać oryginalny zamysł pisarza, czy też poety. Schleiermacher określał swój podział terminami „naturalizacja” oraz „alienacja”.

Współcześnie posługujemy się terminami „egzotyzacja” i „udomowienie” przekładu, które zawdzięczamy amerykańskiemu teoretykowi i tłumaczowi, Lawrence’owi Venutiemu.

Udomowienie jest strategią ukierunkowaną na kulturę docelową i jej specyfikę, nie zaś na oryginał. Występuje tu swego rodzaju hierarchizacja – kultura wyjściowa jest poniekąd podporządkowywana kulturze docelowej.

Tłumacz stara się przekładać płynnie, tak aby odbiorca doznawał iluzji czytania oryginału, aby odebrał takie samo wrażenie, jak czytelnik oryginału. Za przykład podać można biblijnego „baranka Bożego”, który został przetłumaczony dla Eskimosów jako „foka Boża” (nie znają oni barana jako zwierzęcia, foka jest więc bardziej zrozumiałym przykładem). Jednakże, może to prowadzić do wysnucia przez czytelnika wniosku, że obie kultury (docelowa i źródłowa) są podobne, co jest nieprawdą.

Egzotyzacja natomiast, ma za zadanie zachowanie jak najbliższej oryginałowi formy i specyficznych terminów tekstu wyjściowego. Strategia ta nacisk kładzie na uwydatnienie różnic obyczajowych i lingwistycznych, czasem okupionych nawet kosztem języka tłumaczenia. Venuti twierdzi, że strategia ta pozwala zachować „obcość” oryginału, nie prowadzi do podporządkowywania jednej kultury drugiej kulturze, a sam tekst jest wierny oryginałowi. Utwór przetłumaczony za pomocą tej strategii staje się (nie)stety trudniejszy
w odbiorze – czytelnik musi zmierzyć się ze zwyczajami obyczajowymi, które są mu nieznane, samodzielnie poznać kulturowe, obce zjawiska. Tym samym, wymaga to od niego większego, indywidualnego wkładu w odbiór utworu.

(JH)

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • Digg
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • LinkedIn

Ekwiwalencja formalna i dynamiczna w przekładzie.

lip 07

Można pokusić się o stwierdzenie, iż wiek XX był „Złotym Okresem” przekładoznawstwa. Badacze tacy jak Lawrence Venuti, czy Eugene Nida, z powodzeniem udowodnili, że translatologia jest dziedziną o wiele bardziej skomplikowaną, niżby się mogło początkowo wydawać. Niemniej, jest to wciąż mało zbadany obszar zarówno literaturo- , jak i językoznawstwa.

Teorię, którą można uznać za jedną z kluczowych w zakresie nauki o przekładzie sformułował w latach ’60 XX wieku amerykański lingwista i teoretyk przekładu biblijnego, Eugene Nida. Wyróżnił on przekład nastawiony na ekwiwalencję formalną oraz ten skoncentrowany na ekwiwalencji dynamicznej.

Ekwiwalencję formalną charakteryzuje tak zwany „przekład dosłowny”. Formy gramatyczne tłumaczy się na ich dokładne odpowiedniki, np. czasowniki na czasowniki, przymiotniki na przymiotniki, pozostawia się również oryginalny podział formalny utworu na akapity, czy znaki interpunkcyjne. W powyższym typie tłumaczenia, kluczową rolę odgrywa właśnie forma utworu wyjściowego i to na niej skoncentrowana jest uwaga tłumacza. Niekiedy ten rodzaj przekładu jest konieczny, jak w przypadku tekstów prawniczych, czasem technicznych, czy ustawodawczych. Tłumacz zwraca również szczególną uwagę, by tekst wyjściowy, pomimo wymogów formalnych, pozostawał zrozumiały. W tym celu przekład często opatrzony zostaje przypisami i wyjaśnieniami.

Ekwiwalencja formalna była również długo uznawana za jedyny prawidłowy sposób przekładu Biblii. W przeciwnym wypadku obawiano się przekłamań w przekazie Pisma. Czasy współczesne przyniosły jednak zmianę w sposobie postrzegania tekstów przetłumaczonych – doceniać zaczęto wartość ekwiwalencji dynamicznej.

Przyjąć można, że jest to typ przekładu przeciwstawny do ekwiwalencji formalnej, ponieważ bardziej niż na formie nacisk kładzie na przekazie znaczenia tekstu i naturalności wypowiedzi. Widać tu też koncentrację na odbiorcy utworu przełożonego, a nie na tekście oryginalnym. Tłumacz dąży do wywarcia na odbiorcy przekładu takiego efektu, który odebrał czytelnik tekstu wyjściowego. Pomimo modyfikacji formalnych, zachowany zostaje inwariant znaczeniowy. Można nawet stwierdzić, że mamy tu do czynienia z przekładem z kultury na kulturę – klarownie wyjaśnia się zachowania, które w języku wyjściowym oddane zostały za pomocą enigmatycznych struktur leksykalnych. Najbardziej znany jest przykład z Nowego Testamentu, gdzie fraza dosłowna: „greet one another with a holy kiss” przetłumaczona zostaje jako: „give one another a harty handshake all around”.

Ekwiwalencja dynamiczna jest uważana za trudniejszy sposób dokonywania przekładów, ponieważ od tłumacza wymaga nie tylko znajomości języka i niuansów gramatycznych, ale także wiedzy na temat kultury języka wyjściowego jak i docelowego.

Druga połowa XX wieku prezentuje jednak faworyzację ekwiwalencji dynamicznej w przekładach literackich, ponieważ uważana jest za bardziej efektywną. Teksty techniczne i ścisłe również coraz częściej prezentują zwrot w tę stronę.

(JH)

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • Digg
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • LinkedIn

I znów są wakacje !!!

cze 30

Chyba wszystkie dzieci chodzące do szkoły przez cały rok śpiewały piosenkę kabaretu OTTO o wakacjach, kolejno odliczając pozostałe do nich miesiące. I wreszcie przyszedł upragniony czerwiec. Rozdanie świadectw i nareszcie przerwa od nauki. Polskie wakacje potrwają do pierwszego września, kiedy to ponownie zabrzmi dzwonek na lekcje.

Czy we wszystkich krajach europejskich przerwy wakacyjne są takie same jak u nas? Polskie wakacje możemy porównać do czeskich, szwedzkich i fiński. Letnia przerwa w nauce trwa tutaj 9 tygodni. Łącznie w ciągu roku polscy uczniowie mogą liczyć na 13,5 tygodnia odpoczynku. Na ten czas sumują się wakacje, ferie zimowe, przerwa Bożonarodzeniowa, Wielkanocna i kilka przypadających w ciągu roku dni wolnych od pracy.

Wakacje krótsze niż Polska wprowadziło 12 europejskich państw – Austria, Belgia, Francja, Luksemburg, Holandia, Norwegia, Słowacja, Słowenia, Anglia, Niemcy, Lichtenstein i Dania. Najkrótsze wakacje trwające 6 tygodni mają niemieccy, holenderscy i szkoccy uczniowie. Krótka przerwa wakacyjna rekompensowana jest jednak licznymi pojedynczymi dniami wolnymi w ciągu roku szkolnego.

Ciekawe rozwiązanie przyjęła Grecja.  Długość  wakacji zależna jest od etapu szkoły. Na przykład maluchy wypoczywają 12 tygodni, a starsi uczniowie tylko 10. Odwrotnie zaś jest w Islandii i Irlandii gdzie dla młodszych uczniów przewidziano 11 tygodni wakacji, a dla starszych 13 tygodniową przerwę od nauki.

Niezależnie od tego ile trwają wakacje, każdemu życzymy udanego wypoczynku!

(PK)

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • Digg
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • LinkedIn

Julian Tuwim jakiego nie znacie

cze 10

„Stoi na stacji lokomotywa…” Każdy z nas słyszał te słowa będąc dzieckiem. „Lokomotywa”, „Ptasie radio”, „Bambo” czy „Rzepka” bawiły i wciąż bawią dzieci odkrywając przed nimi barwny świat  zabawy słowem. Jednak Julian Tuwim – bo o jego utworach tu mowa – to nie tylko autor błyskotliwych i zabawnych wierszy dla dzieci. Ten urodzony w 1894 roku w Łodzi (zm. 1953 r.) poeta i pisarz zasłynął również dzięki swoim skeczom, wodewilom, tekstom piosenek (był m.in. autorem słów do dwóch piosenek Hanki Ordonówny: „Miłość ci wszystko wybaczy” i „Na pierwszy znak”) oraz wierszom skierowanym do nieco starszych czytelników. Jego teksty są do dziś wykonywane przez artystów kabaretowych i rewiowych. Bardzo często zapomina się jednak, że Tuwim nie tylko tworzył swoje własne teksty, ale był też autorem wielu tłumaczeń, które zapisały się w historii dzięki niezwykłemu wyczuciu i umiejętnościom operowania słowem polskiego poety.

Już w szkole Tuwim zainteresował się językiem esperanto. Ta pasja zaowocowała tłumaczeniami poezji Staffa oraz Słowackiego, które zostały opublikowane na łamach czasopisma „Esperantysta Polski”. Oprócz esperanto, Tuwim zajmował się również tłumaczeniami poezji francuskiej, niemieckiej oraz łacińskiej na język polski. Jednak największą popularność przyniosły mu tłumaczenia z języka rosyjskiego, których zbiór zajmuje kilka tomów. Dzięki jego działalności polscy czytelnicy mogli zapoznać się
z utworami Dostojewskiego, Lermontowa, Pasternaka, Leskowa, Bloka i wielu innych. Na szczególną uwagę zasługują tłumaczenia dzieł Puszkina, w tym rewelacyjne tłumaczenie poematu „Miedziany jeździec” (za ten przekład autor otrzymał nagrodę PEN klubu) czy „Połtawa”. Sam Tuwim podkreślał, że główne trudności w tłumaczeniu utworów Puszkina to zachowanie dokładnych rymów oraz typowego dla Puszkina jambu, bez którego gubi się charakterystyczny rytm, a który nie jest charakterystyczny dla polskiej poezji sylabicznej. Przekłady Tuwima z jednej strony są niezwykle wierne oryginałowi, z drugiej zaś same mogą być rozpatrywane jako dzieła poetyckie. Co ciekawe, Tuwim podjął próbę przetłumaczenia „Eugeniusza Oniegina”, jednak  zrezygnował z tego projektu, co świadczy o tym, jak bardzo był wymagający w stosunku do samego siebie i swoich tłumaczeń.

Julian Tuwim zasłynął również dzięki znakomitemu tłumaczeniu utworu „Słowo
o  wyprawie Igora” – anonimowego XII-wiecznego poematu z okresu Rusi Kijowskiej. Poeta kochał zarówno swój język ojczysty, jak i języki obce oraz mistrzowsko władał słowem, co widać zarówno w jego tekstach, jak i w tłumaczeniach.

(KB)

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • Digg
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • LinkedIn
 
Atominium © www.atominium.com