Szukaj

Posty RSS

Komentarze RSS

 

Loca-lokalizacja, czyli wyobraźnia granic nie ma

lis 12

Tłumacze bezustannie napotykają na problem jak najlepiej przekazać odbiorcom tekstów elementy obcej im kultury. W takich przypadkach zwykle sięga się po lokalizację – proces polegający na  przystosowywaniu tłumaczenia w taki sposób, by wpasowało się w mentalność i kulturę kraju docelowego. Proces ten, nazywany także adaptacją albo – bardziej naukowo – domestykacją, znajduje zastosowanie w wielu różnych rodzajach przekładów – także w tłumaczeniach technicznych czy biznesowych – najczęściej jednak spotykany jest w przypadku książek, filmów fabularnych, seriali, a niekiedy nawet w grach komputerowych.

Między innymi dzięki ogromnemu sukcesowi dubbingowanej wersji Shreka, w ostatnich latach ta metoda cieszy się sporą popularnością i jest równie efektowna, jak efektywna. Umożliwia bowiem przekład treści, które, przy wyłącznie podstawowej ingerencji ze strony tłumacza, dla przeciętnego Polaka byłyby po prostu niezrozumiałe.

Znakomicie odzwierciedla to choćby wspomniany uprzednio Shrek. Bohater filmu, Ciastek, profesjonalnie torturowany przez pachołków Lorda Farquaada, zdradza w końcu sekret: w polskiej wersji językowej jest to potajemny związek Żwirka i Muchomora, w angielskiej – tajemnica Muffin Mana, protagonistę tradycyjnej angielskiej rymowanki.

Co ciekawe, sam Muffin Man pojawia się w drugiej części filmu. Za pomocą dużej ilości drożdży tworzy, niczym Frankenstein, gigantyczną wersję piernikowego ludzika, który, ginąc pod koniec filmu, wypowiada podniosłą kwestię: „Pij mleko!” (w wersji ang. po prostu „Be good!”).

Jest to kolejny doskonały przykład lokalizacji, gdyż w tłumaczeniu wystepuje nawiązanie do popularnej w Polsce w okresie wchodzenia filmu do kin akcji medialnej.

Niektórzy pewnie do tej pory pamiętają doskonale, kiedy to Bogusław Linda, Krzysztof Hołowczyc czy Kayah zachęcali do spożywania tego napoju, deklarując patetycznie: „Pij mleko, będziesz wielki!”

I w tym cały jest ambaras, czyli największa wada i zarazem ograniczenie lokalizacji. Dostrzeżenie tego nawiązania i docenienie jego walorów humorystycznych jest możliwe tylko pod warunkiem, że uprzednio miało się styczność z którąś z tamtych reklam. Tutaj też rysuje się wyraźnie brak ponadczasowości niektórych adaptacji językowych, bo o ile w tamtym okresie większość z nas nie miała problemów ze zrozumieniem kontekstu kulturowego, nasuwa się pytanie czy teraz i za kilka lat widzowie będą o nim jeszcze pamiętali.

Domestykacja filmów ma także inną stronę. Bo choć co do tego, że czasami tłumacz musi wykazać się fantazją, nie ma żadnych wątpliwości, o tyle coraz częściej zdarza się, że niektórzy wodze tejże fantazji po prostu całkowicie puszczają. Efekty tego są niekiedy skrajnie kuriozalne. Wydawałoby się, że w kinach panuje raczej tendencja do „wybielania” języka, poprzez usuwanie przekleństw bądź zastępowanie ich eufemizmami. Jednak niektórzy dystrybutorzy filmów, chcąc uatrakcyjnić odbiorcom wypowiedzi postaci, wręcz żądają od tłumaczy, by dodawali humorystyczne czy nawet wulgarne wyrażenia, nieobecne w zupełności w oryginale. Taka praktyka godna jest według mnie najwyższego potępienia – efekt bywa naprawdę zabawny, może też jednak zniekształcić, a nawet całkowicie wypaczyć, intencje i przekaz twórców filmu.

Wydaje się jednak, że najbardziej ekstremalne przykłady lokalizacji kryją się w samych tytułach filmów. Tutaj niektórzy tłumacze zdają się wręcz porażać swoją błyskotliwością, dodając swoje własne podtytuły, jak w Ocean’s Eleven (dosł. Jedenastka Oceana), w tłumaczeniu Ocean’s Eleven – Ryzykowna Gra. Są także w stanie dokonywać bardzo odważnych (nad)interpretacji, z Dirty Dancing tworząc perełkę językową Wirujący Seks, czy wreszcie, przebłyskiem prawdziwego geniusz, w In Bruges doszukując się Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj.

W tym wszystkim łatwiej niż sens byłoby chyba znaleźć Wally’ego.

(KB)

Podziel się na:
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
  • Blip
  • Digg
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Blogger.com
  • LinkedIn

Komentarze zostały zamknięte.

 
Atominium © www.atominium.com