Źródło: www.goodreads.com

Niedawno miałam okazje przeczytać książkę, która szczerze mnie wzruszyła i zachwyciła. Sięgnęłam po nią bardzo niechętnie, ponieważ nie przepadam ani za gatunkami typu fantasy, ani za romantycznymi powieściami, tak więc recenzje mówiące o miłości i podróżach w czasie nie były dla mnie zachęcające. Jednak  po przeczytaniu „Żony podróżnika w czasie”, zmieniłam zdanie.

Bohaterami książki są Clare i Henry. Spotykają się po raz pierwszy, kiedy Clare ma zaledwie 6 lat. Henry cierpi na zaburzenie genetyczne, które sprawia, ze niezależnie od swojej woli w niemożliwym do przewidzenia momencie przemieszcza się w czasie, pozostawiając po sobie jedynie swoje ubrania. Relacja bohaterów jest zatem dość zawiła, ale mimo tego, a może właśnie z tego powodu, jest także bardzo silna.

Amerykańska autorka Audrey Niffenegger z niezwykłą starannością przedstawia sylwetki obojga bohaterów. Ukazuje ich tok myślenia w trudnych, często ekstremalnych sytuacjach. Mocno zapadła mi w pamięć scena, w której Henry z przerażeniem spostrzega, że znalazł się w zakratowanej przestrzeni pośrodku klatki schodowej. Poruszający jest również opis przeżyć Clare w okresie starania się o potomstwo.

Książka Niffenegger wydana została w oryginale pod tytułem „The Time Traveler’s Wife” w 2003 roku. Polskie tłumaczenie ukazało się rok później pod kilkoma różnymi tytułami: „Żona podróżnika w czasie”, „Miłość ponad czasem – historia inna niż wszystkie” oraz „ Zaklęci w czasie”. Ostatnie tłumaczenie stanowiło podstawę do stworzenia scenariusza dla kinowej ekranizacji książki w reżyserii Roberta Schwentke z 2009 roku.

„Żona podróżnika w czasie” to książka, o której się nie zapomina, a nawet sięga po nią wielokrotnie. Szczerze polecam.

DP

Call Now ButtonPomożemy w tłumaczeniu.Zadzwoń
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
LinkedIn
LinkedIn
Share
Instagram
RSS